Następnego dnia po Nowym Roku, który jest bardzo mocno świętowany - wszystko jest zamknięte, nawet niektóre restauracje - miałam wykupiony bilet na busa do małej wioski o sympatycznej nazwie Moni. Nie było już tak wygodnie jak dotąd, że bus przyjechał pod hotel - musiałam się dostać na to samo rozdroże, gdzie bus mnie zostawił ostatnio. O skuter-taxi niełatwo po Nowym Roku, wszyscy panowie zawiani po świętowaniu (a świętuje się tutaj przez tydzień przy alkoholu i karaoke). Na szczęście ojek zorganizowała mi pani gospodyni, w której chyba wzbudzałam sympatię.
Przyjechał po mnie chłopak jeszcze na lekkim kacu, ale kiedy zapytana powiedziałam mu, że jestem z Polandii (tak się zwie nasz kraj po indonezyjsku), od razu się ożywił i uraczył mnie znajomością polskich słów “dzień dobry “, “dziękuję “ i “wolno”. Ostatniego słowa nauczył się od jakiejś Polki, którą woził po okolicy. Przywiózł mnie na rozdroże, siedliśmy sobie pod jakimś zadaszeniem, gdzie siedziało już kilku jego kumpli i tak sobie siedzieliśmy przez następne 2 godziny, bo nie było do końca wiadomo, o której bus Gunung Mas przyjedzie.
W końcu przyjechał, jechał właściwie bez przerwy przez ponad 4 godziny, żeby wysadzić mnie w Moni 200m przed moim zakwaterowaniem i nie pomogło pokazywanie, żeby jeszcze kawałek tylko podjechał mimo, że homestay był przy głównej drodze, więc i tak go mijał. Pan kierowca bowiem nie rozumiał, co mu pokazuję na mapie Google. Pozostałe 200m więc przeszłam pieszo.
Moni jest bazą wypadową do jeziorek, które powstały w kraterach byłego wulkanu Kelimutu. Jeziorka są trzy: jedno turkusowe, drugie szmaragdowe, trzecie nijakie. Potrafią też przybrać kolor zielony, turkusowy, biały, brązowy. Kolory potrafią zmieniać nawet kilka razy w ciągu roku, w zależności od gazów wulkanicznych i reakcji minerałów. Na dnie jezior bowiem znajdują się otwory, z których wydobywają się gazy o przeróżnym składzie chemicznym. Oczywiście wokół zmieniających się jezior powstały lokalne mity i legendy. Nie będę przytaczać tutaj lokalnych nazw, ale każdemu z jezior przypisane jest znaczenie: turkusowe (które bywa zielone lub nawet białe) to dom młodych dusz, niebieskie (zielone lub czarne) to miejsce spoczynku dla dusz starszych dusz, a jeziorko koloru nijakiego (tudzież ciemnozielone, brązowe, czasem czarne) to przechowalnia dusz podłych ludzi.
Do Parku Narodowego Kelimutu prowadzi bardzo przyzwoita droga, choć oczywiście kręta i czasami stroma. Dzień wcześniej poprosiłam więc gospodarza o skuter w dobrym stanie. Dostałam duży skuter 250, z tylną oponą zupełnie łysą i bez lusterek. Kiedy zwróciłam na to uwagę, gospodarz stwierdził, że droga na Kelimutu jest very good i łysa opona, brak lusterek to żaden problem. Ale mam raczej korzystać z lewego hamulca, bo prawy no good. Sam gospodarz miał taki sam skuter, tyle że z dobrymi oponami, lusterkami i nawet miał z przodu owiewkę, co w azjatyckich skuterach jest niezwykle rzadkim wyposażeniem. Dla gościa jednak zorganizował starego grata. Moni to wioska, w której nie ma możliwości wybrzydzania i szukania wypożyczalni skuterów - trzeba brać, co jest. Więc pojechałam tym gratem. I nie było tak źle do bramy Parku. Potem już droga się zwężała i nawierzchnia momentami była kiepska. Jakoś dojechałam, ale nie wyobrażałam sobie zjazdu. Zbierając się już do drogi powrotnej, zahaczyłam jakąś parę i poprosiłam, żeby chłopak mnie zwiózł na dół do bramy na moim skuterze.
Z parkingu trzeba było iść jeszcze jakieś 2-3 km na szczyt, z którego można było zobaczyć wszystkie 3 jeziora. Po drodze i na samej górze musiałam poddać się wspólnym fotografiom, z dziećmi, dziećmi z ojcami, z całymi rodzinami, grupą nastolatków.
W Moni można właściwie zostać tylko na jedną noc, ale umęczona jeżdżeniem nieustannymi zakrętami, zostałam już do dnia następnego, a rano pojechałam do Ende, skąd miałam lot w Jakarty. W oczekiwaniu na transport do Ende przyglądałam się ile osób może przewieźć jeden środek transportu.
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz